Szukaj
Galeria
Logowanie



  

Zabytki w Polsce
Zabytki - ocalic od zapomnienia
  • Kościół gotycki św. Jana Chrzciciela

    Gotycki kościół św. Jana Chrzciciela powstał w 1538 r., na miejscu starszej świątyni wzmiankowanej już w 1065 r.  Kościół zlokalizowany...

  • Budynek gospodarczy.
    Budynek gospodarczy
  • Pałac Barokowy

    Pałac w Jankowie został wzniesiony w stylu barokowym w 1793 roku dla rodu von Kobyliński-Korbsdorf. Budowlę zbudowano na płaskiej półce,...

LMiR
Polskie Ligi Morskie - ocalic od zapomnienia
  • Słupska "Łajba 2011"

         Proponujemy fotoreportaż z przebiegu  słupskich zamierzeń w Miejskim Ośrodku Kultury w dniu 26 marca 2011, zorganizowanego staraniem prezesa Oddziału...

  • Odkryto sztandar LMK w Chełmie

    Waldemar Antoni Kozłowski

    SENSACYJNE ODKRYCIE PROPORCA LIGI MORSKIEJ I KOLONIALNEJ OBWÓD CHEŁM - JAKO ZABYTEK PATRIOTYCZNY

         Z...

  • Słupska "Łajba 2010"

       Tuż przed tegoroczną edycją  "Łajby 2011" organizowanej przez Szkołę Podstawową im. kmdr. Stanisława Hryniewieckiego w Słupsku otrzymałem kilka zdjęć...

Symbole MW
Marynarka Wojenna - ocalic od zapomnienia
Aktualnie On-line
Naszą witrynę przegląda teraz 5 gości 
Guziki Symbolika Marynarki Wojennej Polska Liga Morska Zabytki

Michał Jan Sumiński urodził się 13 grudnia 1915 w Warszawie, zmarł tamże 25 grudnia 2011.

img235Podróżnik, zoolog, jachtowy kapitan żeglugi wielkiej i dziennikarz, autor książek o tematyce żeglarskiej i popularnego programu telewizyjnego „Zwierzyniec”

Jak opowiadał, herb Bróg jego antenat miał otrzymać od Bolesława Chrobrego.

W Herbarzu możemy przeczytać: Sumiński, Sumieński hrabia, Sumiński, Szumieński Leszczyc odmiana.

Herb: w polu czerwonym bróg złoty. Nad koroną hrabiowską i hełmem ukoronowanym – na pawim ogonie bróg jak na tarczy, ale prawo ukośnie ułożony. Labry czerwone, podbite złotem.

Mamy do czynienia z herbem rodziny kujawskiej z Sumina w ziemi dobrzyńskiej, znanej tam od XIV stulecia, z której jedna gałąź w osobie Artura Józefa Gabriela osiadła w toruńskiem, właściciela dóbr w Królestwie Polskim i Galicji; otrzymała w 1870 tytuł hrabiowski saski oraz pruski w 1876. Jego brat stryjeczny Michał Hieronim otrzymał tytuł hrabiowski pruski i pozwolenie używania nazwiska Leszczyc Sumiński w 1843.

Zmieniony (czwartek, 19 stycznia 2012 21:59)

 

Bartomiej BuczekJerzy SłabuszewskiW dzisiejszych, nie najłatwiejszych, a przez to ciekawych czasach żyje wielu ludzi z pasją. Jestem dla niech pełen szacunku z tego względu, że to co robią z własnej woli, zasługuje na prawdziwy szacunek. Niektórzy pasjonaci zapisują się złotymi zgłoskami w dziejach i są wymieniani przez stulecia. Zwykle niewielu o nich wie; większość zaś uznaje za nawiedzonych. Bowiem po co komuś pięćdziesiąty orzełek, dwudziesta czapka, setny hełm (miejsce!) czy tysięczny guzik. Zazwyczaj nasze żony mówią: zbiorowisko kurzu – chociaż wcale tak nie jest, lub że wpadniemy kiedyś ze wszystkim do sąsiadów... W ten sposób jednak ratujemy dla własnego i przyszłych pokoleń zapomniane fragmenty historii, rozbite w pył przez minione wojny, których nam los nie szczędził. Skrupulatnie je gromadzimy, opracowujemy, udostępniamy a czasem udaje się nam odtworzyć jakiś zapomniany w cieniu przeszłości wspaniały fragment, klejnocik, godny najwyższego podziwu.

Zmieniony (wtorek, 03 stycznia 2012 17:56)

 

Na naszym osiedlu przed kilku dniami pojawił się interesujący, bardzo patriotyczny murales, wykonany wprawną ręką kilku młodych ludzi na betonowym płocie opasującym pobliską posesję.

Zmieniony (wtorek, 06 grudnia 2011 15:40)

 

DSC_0622

 

 

 

Przy tablicy pamiątkowej w twierdzy Modlin 10 września 2011 przeprowadzono Apel Poległych, przypominając nazwiska osób, które walczyły, poległy lub odeszły a zapisały się życzliwie w pamięci i zasługują, aby je wspominać i stawiać za wzór.

Apel Poległych odczytał kmdr por. SG Marek Padjas.

* * * * * *

 

 

 

Zmieniony (poniedziałek, 19 września 2011 08:54)

 

     Verba wolant, scripta manent Na pięknej ziemi rzepińskiej pośród sosnowych lasów z wijącą się przez łąki i mszary zarośniętą Ilanką w Polskiej Woli, u podnóża leśnej opaski znajduje się kompleks Technikum Leśnego.

     Wybudowano go w 1905 roku jako dom–szpital dla osób w podeszłym wieku oraz psychicznie chorych. Podczas II wojny światowej mieścił się tam niemiecki szpital wojskowy natomiast po zdobyciu tych ziem Rosjanie leczyli w nim swoich rannych czerwonoarmistów.

     Obiekt modernizowano przez kilka lat (1951–56) przygotowując go jako szkołę. Owo ostatnie zdanie odnotowane w historii szkoły – jak wiemy z własnego doświadczenia – nie jest w pełni prawdziwe. Szkołę ulokowaną na tak zwanym Dzikim Zachodzie Ministerstwo Leśnictwa utworzyło raczej z konieczności niż poczucia takiej potrzeby. W wyniku ostatniej wielkiej redukcji kadr oficerskich po wojnie, trzeba było pilnie utworzyć wydajne ośrodki szkolenia zawodowego, których celem było przekształcenie dotychczasowych żołnierzy w ludzi dających sobie radę w cywilu.

     Pragnąłem się uczyć w szkole leśnej w Margoninie, ale na ostatniej zbiórce po zdaniu egzaminów wstępnych dyrektor zapowiedział: nasza przedwojenna szkoła leśna kończy kształcenie stacjonarne młodzieży. Rozpoczyna kursowe, zawodowe, a wy traficie do nowych placówek utworzonych przez ministerstwo.

      Opuściłem Poznań wraz z innymi na dzień przed wypadkami czerwcowymi.

     Dopiero na początku września dotarły do naszych domów listy zwołujące nas na 15 września, kiedy rozpoczął się pierwszy rok szkolny w Rzepinie. Na żwirowym i piaszczystym placu apelowym między obiektem szkoły a internatem, gdzie nie gdzie mocno porozjeżdżanym rosły jeszcze tu i ówdzie drzewa. Między bocznymi murami szkoły i internatu stała przy drodze spora ruina domu z białej cegły. Później go rozbieraliśmy. Tu, w szkole nie był planowy systematyczny remont lecz pośpieszne łatanie dziur. W szkolnej kopule koło zegara robotnicy odkryli podczas remontu dwa zmumifikowane ciała niemieckich żołnierzy...

    Ogromny budynek o długich wewnętrznych korytarzach początkowo tonących w ciemnościach, wywarł na nas przygnębiające wrażenie. Groźnie. Ponuro, brak orientacji co, gdzie i jak. Na krótko. Przejściowo. Szybko się go nauczyliśmy. Podłogi drewniane co pewien czas malowaliśmy tempem na gorąco.

    Późną jesienią, a może zimą dało się nam wszystkim solidnie we znaki robactwo w ścianach, tapetach, szparach. Któregoś ranka wszyscy obudziliśmy się cali w czerwonych kropkach. Gryzły nas... pluskwy. Uśpione, czekały przez lata na pierwszy solidny „posiłek". Roiło się tego niesamowite mnóstwo.

     Zaczęliśmy poznawać mnogość aspektów życia, jego przeróżne smaki z dala od domów rodzinnych w służbie Sylwana.

    Minęło 55 lat. Na wyłożonym kostką placu zamkniętym gazonem z drzewkami oraz gęsto obsadzonym pomnikiem patrona szkoły zebrało się liczne grono tych, którzy przeszli przez te mury. Było ich łącznie – jak powiedział dyrektor – ponad 3000. Większość poświęciła się pracy w lesie. Byli i tacy, którzy ani dnia nie przepracowali w swoim zawodzie. Los rozwiał kolegów po świecie od antypodów po Amerykę. Sporo kolegów weszło do annałów nauki polskiej.

Zmieniony (niedziela, 07 sierpnia 2011 17:51)